Transport hds i żwiru a budowa nowej drogi

Moja droga do domu to zawsze była mordęga. Była to gruntowa wyrwa między dwiema asfaltowymi ulicami, dosłownie może z kilkaset metrów, na pewno nie kilometr. Położenie na niej normalnej nawierzchni trwałoby moment.

Transport hds i inne przeboje przy budowie drogi

transport hdsI na pewno było tańsze niż ciągłe równanie terenu, szczególnie po deszczu, kiedy do dziury robiły się takie, ze całe koło potrafiło tam wpaść. Już wielokrotnie słyszeliśmy, że będziemy mieli drogę, ale za każdym razem podchodziłam do tego sceptycznie, bo na obietnicach zawsze się kończyło. Kiedy zobaczyłam pewnego dnia transport hds, a na nim kilka blaszaków to pomyślałam, że kierowca zabłądził, jednak on rozładować blaszaki i odjechał. Może coś tu się będzie budować? Nie przypuszczałam, że jednak w końcu doczekamy się tej drogi. Zostaliśmy jednak wysłuchani. Następnego dnia widziałam transport ciężarowy, który przywiózł różne maszyny i narzędzia, a potem pojawili się pracownicy. Ciężko było przejechać przed ulicę, która była jedyną droga dojazdową do mojego bloku, ale pracownicy starali się jak mogli, żeby wszystko przebiegało jak najszybciej i najsprawniej. Kiedy zobaczyłam transport żwiru, który wysypują jako podsypkę, to wiedziałam, ze już niedaleko, tylko wyleją asfalt i będzie dobrze. Trzeba tylko poczekać aż zastygnie, namalować pasy i można już śmigać samochodem.

Co prawda mogliby od razu zainwestować w chodnik, bo krawężniki poustawiali, ale nie ma co narzekać, najważniejsze, że nareszcie można normalnie przejechać po mojej ulicy, a pieszo zawsze można łatwiej ominąć sobie wszystkie dziury.